Tytuł: Wybrana o zmroku
Tytuł oryginału: Chosen at Nightfall
Autor: C.C. Hunter
Seria: Wodospady Cienia, tom 5
Ilość stron: 428
Wydawnictwo: Feeria young
Moja ocena: 9/10




 
Historia Kylie powoli się kończy. Bohaterka musi nauczyć się w pełni władać swoimi mocami, jeśli chce stawić czoło swojemu największemu wrogowi i ochronić swoich przyjaciół. Pojawia się też tajemniczy i krwawy duch. Co ma wspólnego z Kylie? Czy uda jej się rozwiązać kolejną zagadkę? Kogo wybierze: Lucasa czy Dereka? Jednak najważniejszym pytaniem jest: czy uda jej się przeżyć?


Wybrana o zmroku to piąta i ostatnia część serii Wodospady Cienia. C. C. Hunter dzięki historii Kylie skradła moje serce i stała się jedną z moich ulubionych autorek. Jej styl pisania sprawia, że książkę się pochłania, rozdziały kończą się tak, że nie byłam w stanie powstrzymać się od dalszego czytania (tak jak w poprzednich częściach). Wartka akcja to jednak tylko jeden z mnóstwa plusów. Autorka ma świetne poczucie humoru. Czytając książki o Kylie i jej przyjaciołach ubawiłam się do łez. Dobrze poznałam bohaterów i bez problemu mogłam się w nich wcielić. Postacie są bardzo dobrze opisane, wyraźne, ich charaktery konkretne i wyrażające mnóstwo emocji. Wybrana o zmroku wyjaśnia oczywiście wszystkie dotychczasowe zagadki, m.in. to, kogo wybierze Kylie (nie jemu kibicowałam) i oczywiście dowiadujemy się jakie jest zakończenie. Niestety dla mnie niesatysfakcjonujące.
„To dziwne jak różnie ludzie interpretują sytuacje.”
Rady jakich udziela Kylie, bądź jej przyjaciele, zapadają w pamięć i odnoszą się do życia każdego człowieka. Muszę powiedzieć, że zawdzięczam tej książce przypomnienie bardzo ważnej zasady życiowej – walczyć aż do końca. O wszystko. O życie. O marzenia. O miłość. O przyjaźń. O siebie.
„Kto to powiedział, że jeśli drzwi są zamknięte, to spróbuj oknem. Jeśli okno jest zamknięte, to cóż – wybij je. A jak nie będzie się dało go wybić, to poszukaj cholernego młota i zrób nowe.”
Zdecydowanie lektura skłoniła mnie do refleksji i mogę nawet powiedzieć, że zmotywowała do przemyślenia pewnych kwestii – a tego się nie spodziewałam.
„Jej babcia zwykła mawiać, że kiedy świat chce cię ugryźć, to ty się odgryź, licząc sprawy, za które jesteś wdzięczna.”
Jednakże ostatni tom trochę mnie rozczarował. Autorka skupiła się głównie na Kylie i jej wybranku, zrzucając Dellę i Mirandę na trzeci plan. Bardziej skupiła się na emocjonalnych rozterkach głównej bohaterki, niż na samym jej wrogu i dotyczącej z nim akcji. Potężny i inteligentny wróg byłby bardziej czujny. Koniec był przewidujący, jednak nie myślałam, że poczuję taki niedosyt akcji.
Tak czy inaczej. Wodospady Cienia skradły moje serce i polecam je gorąco. Seria niby dla młodzieży, ale według mnie dla każdego, kto chce przeżyć przygodę i odpocząć z dobrą książką, która uczy i przypomina o wartościach naszego życia. Gorąco polecam!